Oszczędność, a mieszkanie

Domowe ognisko to chyba największa nagroda po całym dniu spędzonym w pracy. Mieszkanie do którego wracamy jest formą relaksu, wypoczynku i nadzieją na nabranie sił. Mimo wszystko jest dobrem, na którym można znacznie zaoszczędzić. Oczywiście nie mowa tu o wynajmowaniu mieszkania w opłakanym stanie, czy w mieście sąsiadującym z docelowym, w którym w istocie pracujemy. Chodzi tu o coś znacznie więcej niż samo położenie. Bowiem znalezienie odpowiedniego lokum będzie wiązać się z perspektywą oszczędności na kolejne miesiące. Dzieje się tak dlatego, że przez mieszkanie jesteśmy uzależnieni od: godzin wstawania, długości drogi, jaką musimy pokonać do pracy, dostępu do najważniejszych miejsc, instytucji, sklepów.

Oszczędność czasu można przełożyć na oszczędność pieniędzy. Klasycznym przypadkiem może być pokonywanie trasy między domem, a pracą pieszo lub rowerem, rezygnując tym samym z komunikacji miejskiej lub co gorsze samochodu. To rozwiązanie skierowane będzie dla osób, mieszkających raczej w dużych miastach, kiedy krążenie między jednym, a drugim punktem jest niebywale czasochłonne. Oszczędność odnajduje się tu nie tylko w aspektach samej komunikacji. Dobre ulokowanie pomiędzy najbardziej strategicznymi punktami miasta umożliwia nam dokonanie wyboru i analizowanie pomiędzy poszczególnymi usługami. Mieszkając na peryferiach, z reguły jesteśmy skazani przykładowo na jeden supermarket. Oczywiście, można pomóc sobie samochodem, lecz z drugiej strony – paliwo nie należy do oszczędnych.